Etap 9 Via Claudia Augusta – z Salorno do Rovereto
Dziewiąty dzień wyprawy prowadzi nas z językowej granicy Południowego Tyrolu do serca Trentino. Z Salorno, przez Lavis i Trydent, aż do Rovereto. To etap, w którym kończy się alpejski krajobraz, a zaczyna śródziemnomorski rytm – winnice, cykady i ciepły wiatr od południa. Dzień pełen historii, słońca i spokojnej jazdy doliną Adygi.
🚴♀️ Etap 9 – Salorno → Rovereto
📍 Trasa: Salorno – Lavis – Trento – Rovereto
📏 Dystans: 58 km
🕒 Czas przejazdu: ok. 3,5 h spokojnej jazdy
🌤️ Warunki: słońce, wiatr w plecy rano, w twarz po południu

Pożegnanie z Salorno
Z Salorno ruszamy w stronę południa. Jeszcze kilka uliczek, kilka spojrzeń na górskie zbocza i już widać, że krajobraz zaczyna się zmieniać. Kończą się sady jabłkowe, które przez ostatnie dni towarzyszyły nam niemal nieustannie. W ich miejsce pojawiają się winnice – coraz gęstsze i coraz bardziej rozległe. To znak, że żegnamy Alpy i wjeżdżamy w inny świat – cieplejszy, łagodniejszy i bardziej śródziemnomorski.



Między sadami a winnicami
Pierwsze kilometry prowadzą spokojnie wzdłuż Adygi. Rzeka płynie szeroko, a ścieżka rowerowa jest idealnie utrzymana. Po obu stronach ciągną się pola i plantacje, które z góry wyglądają jak geometryczne wzory. W okolicach Lavis sady jabłkowe znikają niemal całkowicie. Ich miejsce zajmują tarasy winnic, ciągnące się wysoko po zboczach. W powietrzu unosi się zapach winorośli i ciepłej ziemi, a w tle słychać cykady. To chwila, w której naprawdę czuć, że jedziemy ku południu.






Krótki podjazd i powrót do rzeki
Krótki podjazd i zwrot do rzeki
Tuż przed Lavis trasa robi małego psikusa. Niby wszystko wskazuje, że pojedziemy dalej prosto wzdłuż Adygi, ale nagle szlak skręca ostro w lewo i zaczyna piąć się w górę. Droga jest wąska, a nachylenie zaskakująco strome, dlatego przez chwilę trzeba mocniej nacisnąć na pedały. Po chwili pojawia się zakręt o niemal 180 stopni i stromy zjazd z powrotem w kierunku rzeki. Choć fragment jest krótki, to jednak trochę czasu zabiera.
Ten niepozorny odcinek okazuje się ciekawszy, niż można by się spodziewać. Z jednej strony daje chwilę wytchnienia od monotonnego rytmu jazdy doliną, a z drugiej nagradza widokiem, który naprawdę warto zobaczyć. Z góry rozciąga się szeroka panorama doliny Adygi – widać wijącą się rzekę, rzędy winnic i drogi prowadzące do kolejnych miejscowości. W oddali coraz wyraźniej rysują się pierwsze zabudowania Trydentu, dlatego łatwo poczuć, że zbliżamy się do jednego z najważniejszych punktów całej trasy.
Trydent – historia zapisana w murach
Do Trydentu wjeżdżamy niepozornie, wzdłuż wału Adygi, mijając rzekę, która od wieków stanowiła naturalny szlak między północą a południem Europy. Na pierwszy rzut oka to zwyczajne miasto, jednak im bliżej centrum, tym wyraźniej czuć, że każdy kamień pamięta tu coś ważnego. Trydent nie jest tylko punktem na trasie Via Claudia Augusta, ale miejscem, w którym naprawdę zmieniła się historia Europy.
W XVI wieku to właśnie tutaj obradował Sobór Trydencki – kluczowy moment w dziejach chrześcijaństwa, będący odpowiedzią na Reformację zapoczątkowaną przez Lutra, Kalwina i Zwingliego. Przez blisko dwadzieścia lat toczyły się tu gorące dyskusje o wierze, Piśmie Świętym, liturgii i moralności. To wtedy Kościół rzymski na nowo zdefiniował swoje zasady, potwierdzając kanon ksiąg biblijnych i wprowadzając zmiany, które ukształtowały jego tożsamość na kolejne stulecia.
Choć od tamtych wydarzeń minęło pięć wieków, Trydent wciąż oddycha historią. Wystarczy spojrzeć na fasady renesansowych kamienic, przejść się po placu z katedrą św. Wawrzyńca czy zatrzymać przy fontannie Neptuna, aby poczuć ciągłość między dawnym a współczesnym światem. Dziś to miasto pełne życia – łączy przeszłość z teraźniejszością i wciąż przyciąga ludzi poszukujących sensu drogi, zarówno w wierze, jak i w podróży.
Na starówce słychać gwar, pachnie kawa, a rowerzyści – podobnie jak my – ruszają dalej doliną Adygi, nieco bogatsi o refleksję, że każda podróż ma swoje duchowe przystanki.






Tunele Bianca i Nera
Na północnych obrzeżach Trydentu trafiamy na dwa niezwykłe miejsca – Tunel Bianca (Biały) i Tunel Nera (Czarny). Oba powstały w dawnych tunelach kolejowych, które przekształcono w darmowe galerie sztuki i przestrzenie wystawowe. Dzięki temu opuszczone korytarze zyskały drugie życie, a miasto – oryginalne centrum kultury.
W Tunelu Bianca można zobaczyć ekspozycję poświęconą historii budowy autostrady A22, łączącej północ Włoch z Austrią i Niemcami. To opowieść o inżynierii, odwadze i determinacji ludzi, którzy przed pół wiekiem przekuwali góry w drogi. Z kolei Tunel Nera zachwyca wystawą o olimpizmie i igrzyskach olimpijskich, prezentując archiwalne zdjęcia, medale i historie sportowców, którzy inspirowali kolejne pokolenia.
To wyjątkowe miejsce, gdzie światło, dźwięk i przestrzeń tworzą tu niezwykłą atmosferę – pełną refleksji, ale i energii. Warto się zatrzymać choć na chwilę, zwłaszcza że wystawy można zwiedzać za darmo.






Wiatr w twarz i zapach południa
Za Trydentem znów wjeżdżamy na wał Adygi. Droga prowadzi prosto, miejscami przez winnice, miejscami przez pola. Po lewej stronie mijamy niewielkie lotnisko – niemal puste, jakby pogrążone w popołudniowej ciszy. W południe wiatr pchał nas w plecy, lecz po południu zmienia kierunek i stawia opór. To typowe dla tej doliny – rytm, do którego tutejsi rowerzyści są przyzwyczajeni. Mimo podmuchów jedzie się dobrze, bo zapach słońca, winorośli i cykad rekompensuje każdy trud.



Rovereto – dźwięk pokoju
Do Rovereto docieramy późnym popołudniem. Miasto jest spokojne, a jego kamienne uliczki mają w sobie coś przyjaznego. Nad okolicą góruje Dzwon Pokoju – Maria Dolens, odlany z brązu pochodzącego z dział wszystkich armii I wojny światowej. Ma ponad 3,5 metra średnicy – prawie o metr więcej niż wawelski Dzwon Zygmunta. Codziennie o zmierzchu bije sto razy, upamiętniając wszystkie ofiary wojen. To dźwięk, który trudno opisać, ale łatwo zapamiętać. W nim słychać całą symbolikę tej drogi – z wojny ku pokojowi.






Nocleg: DOLCE DORMIRE Bed & Breakfast

O projekcie „Via Claudia Augusta na rowerze”
Via Claudia Augusta to dawna rzymska droga handlowa prowadząca z północnych Niemiec przez Alpy do Włoch. Dziś to jedna z najciekawszych tras rowerowych Europy – łączy historię, kulturę i piękne krajobrazy. W tej serii opisujemy kolejne etapy wyprawy, pokazując Niemcy, Austrię i Włochy z perspektywy roweru – z drogi, z przystanków, z miejsc, które naprawdę warto zobaczyć.
