Z doliny win i cykad do miasta Romea i Julii | Via Claudia Augusta #10

Etap 10 Via Claudia Augusta – z Rovereto do Werony

Dziesiąty etap to symboliczne przejście z górskiej części Via Claudia Augusta w równiny północnych Włoch. Ponad 80 kilometrów doliną Adygi – od Dzwonu Pokoju w Rovereto po gwarne place Werony. Dzień upalny, długi i pełen dźwięków południa: cykad, wiatru i ruchu miasta, które od stuleci przyciąga zakochanych.

📍 Trasa: Rovereto → Avio → Dolce → Bussolengo → Werona
📏 Dystans: 82 km
🕒 Czas przejazdu: 4,5–5 h
🌡️ Warunki: słońce, upał, wiatr w dolinie

Ślad GPX: [Mapy Google 🚴‍♂️🌄]

Dolina Adygi

Rano opuszczamy Rovereto i ruszamy na południe. Trasa prowadzi doliną rzeki Adygi, szeroką i łagodnie opadającą ku Weronie. To ten sam szlak, którym od 1881 roku biegnie linia kolejowa łącząca oba miasta. Po prawej stronie, za pasmem gór, kryje się jezioro Garda – zaledwie kilkanaście kilometrów w linii prostej, ale ukryte za skalnym grzbietem. Jedziemy więc równolegle do niego, widząc jedynie zarys gór, które oddzielają nas od słynnych kurortów. Droga jest równa, cicha i prowadzi między rozległymi winnicami, dlatego jazda ma w sobie spokój i rytm.


Wśród winnic

Krajobraz zmienia się stopniowo – górskie stoki łagodnie opadają, a ich miejsce zajmują długie rzędy winorośli. Z każdym kilometrem robi się cieplej i bardziej słonecznie, dlatego coraz częściej trzeba sięgać po wodę. To właśnie tutaj zaczyna się jeden z najstarszych i najbardziej cenionych regionów winiarskich we Włoszech. Uprawy mają najczęściej charakter rodzinny, ponieważ ziemia przekazywana jest z pokolenia na pokolenie, a tradycje winiarskie są pielęgnowane z dumą.

W dolinie królują dwa lokalne szczepy: Teroldego, nazywane księciem winorośli Trydentu, oraz Marzemino, które zyskało sławę dzięki Mozartowi i jego operze Don Giovanni. Oba gatunki różnią się smakiem, ale podobno łączy je delikatny aromat, w którym można wyczuć owoce i słońce tego regionu – nie wiemy, nie znamy się, tylko przeczytaliśmy. Co ciekawe, badania genetyczne potwierdziły, że Teroldego jest spokrewnione z francuskim Syrah, a więc jego historia sięga daleko poza włoskie granice.

Między winnicami rosną cyprysy, a gdzieniegdzie pojawiają się oleandry o intensywnych barwach. Choć to obszar mocno zagospodarowany, wciąż zachowuje naturalne piękno. Z jednej strony czuć tu rytm pracy ludzi, którzy doglądają winorośli, a z drugiej spokój natury, która od wieków sprzyja dojrzewaniu gron. Dzięki temu jazda przez tę część doliny ma w sobie coś hipnotyzującego – to chyba najpiękniejsze fragmenty tras rowerowych, jakimi kiedykolwiek jechaliśmy.


Ołtarzyk w drzewie

Po drodze zatrzymujemy się przy niewielkim cudzie natury – małym ołtarzyku z wizerunkiem Maryi, który z biegiem lat wrósł w pień starego dębu. Drzewo objęło go jak własną część, chroniąc przed czasem i pogodą. Nie wiadomo, kto go tu umieścił ani kiedy, ale miejscowi powtarzają, że jest „od zawsze”. Takie miejsca sprawiają, że droga nabiera duchowego wymiaru – człowiek zatrzymuje się, choć nie musi.


Avio i zamek nad doliną

Kilka kilometrów dalej pojawia się miejscowość Avio, nad którą dominuje średniowieczne Castello di Avio. Twierdza, wzniesiona ponad 900 lat temu, należała do rodu Castelbarco, który przez wieki kontrolował całą dolinę. W murach zamku zachowały się freski o nieco frywolnej tematyce, dlatego lokalni przewodnicy z uśmiechem nazywają je „nie do końca sakralnymi”. Choć nie wchodzimy do środka, z drogi zamek wygląda imponująco i dobrze oddaje charakter regionu – związanego z historią, ale otwartego na życie.


Podjazd w cieniu i chłód kanału

Około trzydziestu kilometrów przed Weroną rozpoczyna się najdłuższy podjazd dnia. Na szczęście droga biegnie przez las, więc cień drzew łagodzi żar słońca. Ograniczenie prędkości do 30 km/h brzmi tu żartobliwie, bo większość rowerzystów nie osiąga nawet połowy tej wartości. Po wspinaczce następuje zjazd wzdłuż kanału zasilającego elektrownię wodną. To fragment idealny – gładki asfalt, drewniane mostki, a w tle nieustanny śpiew cykad, który tworzy dźwiękową ścieżkę tej dolinnej podróży.


Cmentarz artystów cyrkowych

W Busolengo zatrzymujemy się na chwilę refleksji. W krypcie kościoła San Rocco znajduje się jedyny w Europie cmentarz artystów cyrkowych. Nie łatwo go odnaleźć – wygląda zwyczajnie, ale zdjęcia na tablicach zdradzają zawód pochowanych tu osób. Na jednej z nich widnieje napis: „Moje dzieci, dołączcie do mnie jak najpóźniej, bo i tak będziemy razem na zawsze.” Ten krótki tekst zostaje w pamięci na dłużej niż niejedna tablica pamiątkowa, bo mówi o tym, co najważniejsze – o miłości silniejszej niż czas.


Wjazd do Werony

Na ostatnich kilometrach trasa zaskakuje jeszcze raz. Objazd, brak oznakowania i chwila dezorientacji sprawiają, że musimy jechać między samochodami. Nie jest to najpiękniejszy wjazd do miasta, ale za to prawdziwy. W końcu pojawia się tablica „Verona”. Po ponad 80 kilometrach jazdy kończymy górską część Via Claudia Augusta. Miasto wita nas ciepłem i ruchem, a zegar na wieży pokazuje czas południa – zarówno geograficznie, jak i symbolicznie.


Podsumowanie etapu

To dzień pełen kontrastów – od cienia lasu po żar asfaltu, od ciszy dolin po hałas miasta. Ostatni górski odcinek Via Claudia Augusta łączy w sobie historię, naturę i ludzki wysiłek. Teraz przed nami nowy rozdział – Emilia-Romagna, kraina równin, słońca i otwartych dróg, które prowadzą dalej na południe.


O projekcie „Via Claudia Augusta na rowerze”

Via Claudia Augusta to dawna rzymska droga handlowa prowadząca z północnych Niemiec przez Alpy do Włoch. Dziś to jedna z najciekawszych tras rowerowych Europy, łącząca historię, kulturę i krajobrazy. W tej serii opisujemy kolejne etapy wyprawy, pokazując Bawarię, Tyrol i Włochy z perspektywy roweru – z drogi, z przystanków i z miejsc, które warto zobaczyć.

Posts created 36

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top