Malownicze widoki i historia ożywiona każdym kilometrem – witajcie na inauguracyjnym etapie rowerowej podróży po Północnych Włoszech. Nasza trasa wiodła z Trydentu przez Borgo Valsugana, Seren Del Grappa, Treviso, Wenecję, Padwę, Vicenzę, Arcugnano, Weronę, Avio z powrotem do Trydentu. Do przejechania ponad 500 kilometrów. Dzisiaj opowiemy Wam o pierwszym etapie tej dziewięcioczęściowej podróży – z Trydentu do urokliwego Borgo Valsugana.
- Długość trasy: 47 km
- Poziom trudności: średni
- Czas przejazdu: około 4 godzin
- Ślad GPX: Mapy Google 🚴♂️🌄

Ostry start
Dzień rozpoczęliśmy w sercu Północnych Włoch, w malowniczym Trydencie. To miasto przesiąknięte historią i kulturą, gdzie co ulica, to inna opowieść, a spacer przypomina podróż w czasie. Najbardziej znana historia wiąże się z Soborem Trydenckim, który odbył się tu w latach 1545–1563 i stanowił odpowiedź na narastającą potrzebę reform w Kościele katolickim, zwłaszcza w kontekście gwałtownie rosnącego zasięgu idei reformacji Marcin Lutra i Jana Kalwina. Sobór jest uznawany za początek kontrreformacji w Europie.




Ruszając w drogę byliśmy oczywiście podekscytowani, ale też odczuwaliśmy respekt wobec dziewięcioczęściowej przygody rowerowej po tych pięknych okolicach. Już na starcie powitał nas bezlitosny podjazd, niczym na górskim etapie Giro d’Italia, tyle że bez ekipy wsparcia i kamer. Z sercem bijącym jak Dzwon Zygmunta wydrapaliśmy się do dzielnicy Cognola, ale zabawa dopiero się rozkręcała. Do Civezzano wspinaliśmy się przez blisko 8 kilometrów. Widoki? Cudowne, ale z wodospadami potu w oczach i sercem próbującym wydostać się z klatki piersiowej niełatwo je kontemplować. Na szczęście, po przekroczeniu granic Civezzano, trasa zrobiła się łaskawsza. Zjeżdżając do Pergine Valsugnana, renesansowej perły zamienionej w miejski gąszcz, zaczęliśmy łapać rytm. Tylko nasze rowery wiedzą, jak bardzo byliśmy wdzięczni za ten łagodniejszy odcinek. Od miejscowych dowiedzieliśmy się, że planowana jest ścieżka rowerowa na tej trasie, częściowo prowadzona tunelami, ale na razie nie dostrzegliśmy śladów przygotowań do jej budowy.



Lago di Caldonazzo
Przejeżdżając brzegiem urokliwego jeziora Lago di Caldonazzo zrobiliśmy sobie mały pit-stop. Tu mała reklama, za którą nikt nam nie płaci: polecamy Bar/Restaurację Angi, tuż przy trasie, gdzie można zjeść puszystego croissanta na ciepło i napić się kawy, która obudziłaby Śpiącą Królewnę. I to wszystko w cenie, która nie sprawi, że portfel wpadnie w depresję. Po krótkim, ale intensywnym relaksie, wyruszyliśmy na podbój Caldonazzo. Trasa prowadziła nas ścieżką rowerową, która dotykając brzegu jeziora, serwowała widoki niczym z pocztówki. Mimo licznych i urokliwych zakątków do chilloutu, nastrój do kontemplacji był bezczelnie zakłócany przez deszczowe chmury, które złośliwie zbierały się nad naszymi głowami. Główną troską stało się, jak przebrnąć przez nadciągającą ulewę. Ale… Borgo Valsugana było już na horyzoncie, a to znaczyło, że suchy finisz był w zasięgu.



Mała Wenecja z duszą
Do Borgo Valsugana wjeżdżaliśmy czując na sobie pierwsze krople deszczu. Nie przeszkadzało to podziwiać małego, ale malowniczego miasteczka u podnóża góry Cima Dodici. Już z daleka mogliśmy oglądać warowny zamek Castel Telvan. Ten militarny obiekt miał ochraniać jeden najważniejszych szlaków handlowych i komunikacyjnych w starożytnym Rzymie, czyli Via Claudia Augusta, łączący przez Alpy dolinę Padu we Włoszech z południowymi Niemcami. Przez miasto przepływa rzeka Brenta, a wiele domów i kamienic, które zdają się wyrastać wprost z jej brzegów sprawia, że niektórzy Borgo Valsugnana nazywają Małą Wenecją. To, rzecz jasna, niejedyne miasto we Włoszech tak określane.



Warto jeszcze wspomnieć XIV-wieczny most Ponte Vecchio, który w centrum starego miasta przekracza rzekę Brenta, dodając uroku tej malowniczej miejscowości. Jego nazwa, oznaczająca Stary Most, wskazuje na długą historię i znaczenie dla lokalnej społeczności. Most jest charakterystycznym punktem orientacyjnym, a ze względu na typową konstrukcję bywa nazywany też Ponte Veneziano czyli Mostem Weneckim.









Borgo Valsugana to miejsce, gdzie historia splata się z nowoczesnością, a piękne krajobrazy przenikają się urokiem włoskiej prowincji. Jego bogata historia, sięgająca starożytności, wciąż żyje w murach i wąskich uliczkach tworząc niepowtarzalny klimat. To idealne miejsce, by rzucić rower na bok (delikatnie, oczywiście), zassać ducha historii i udawać, że się rozumie sztukę starożytności, przytakując z uznaniem do każdego kamienia.
Zapraszamy do obejrzenia relacji filmowej:
Noclegi:
Trydent (Trento) 29/30 czerwca
I Dodici Mesi Rooms & Appartements
Borgo Valsugana 30 czerwca/1 lipca
B&B Al Gatto Nero

