Etap 6 Via Claudia Augusta – z Landeck do Nauders
To miał być krótszy, spokojny dzień. W planach było tylko pięćdziesiąt kilometrów, lekki podjazd i popołudniowy odpoczynek. Tymczasem Via Claudia Augusta po raz kolejny pokazała, że w Alpach nic nie dzieje się zgodnie z planem. Dwa objazdy, szuter, tunele i ponad 800 metrów przewyższenia sprawiły, że etap z Landeck do Nauders zapisał się w naszej pamięci jako jeden z najtrudniejszych. Dolina Innu, dwa objazdy, stromy szuter i tunele, które długo zostają w pamięci. 50 kilometrów, ponad 800 metrów przewyższenia i dzień, który miał być tylko niedługą przejażdżką, a okazał się jednym z najtrudniejszych na dotychczasowej trasie.
Początek dnia w Landeck
Szósty dzień rozpoczęliśmy w Landeck, ruszając w górę rzeki Inn. Już po kilkuset metrach czekała nas pierwsza niespodzianka – zamknięta ścieżka rowerowa i objazd. Krótki, ale wystarczający, by przypomnieć, że w górach nawet najprostsze rzeczy potrafią się skomplikować.
📍 Trasa: Landeck → Altfinstermünz → Nauders
📏 Dystans: ok. 50 km
⛰️ Przewyższenia: ok. 850 m ↑
🕒 Czas przejazdu: ok. 4 h
🌤️ Warunki: zmienne – deszcz, słońce, silny wiatr czołowy

Trasa prowadziła wzdłuż rzeki, raz po jednej, raz po drugiej stronie. Po lewej ciągnęły się góry, po prawej tory kolejowe i turkusowa woda Innu. Krajobraz był spokojny, ale w powietrzu czuło się już ciężar długiego podjazdu, który czekał nas pod koniec dnia.






Ried im Oberinntal i zamek Sigmundsried
W Ried im Oberinntal minęliśmy zamek Sigmundsried – dawną siedzibę lokalnych władz, dziś przypominającą o historii tej doliny. Na rzece Inn pojawiały się grupy kajakarzy; wyglądało to sielankowo, choć my dobrze wiedzieliśmy, że najtrudniejsze dopiero przed nami.



W połowie trasy dopadł nas deszcz. Zatrzymaliśmy się w nadziei, że przy okazji wypijemy kawę, ale oba lokale, które wypatrzyliśmy, były zamknięte. Niedzielne południe, Austria – tu naprawdę szanuje się dzień wolny. Przeczekaliśmy ulewę pod dachem, a gdy tylko wyszło słońce, ruszyliśmy dalej, mimo że nawierzchnia była jeszcze mokra. Chcieliśmy jak najwięcej przejechać, zanim nadejdą kolejne chmury.



Altfinstermünz – początek objazdu
Za miejscowością Pfunds dolina zwęża się, a zakręty robią coraz ciaśniejsze. Most, który pojawił się przed nami, oznaczał jedno – zaczynają się serpentyny. To okolice Altfinstermünz, dawnego punktu celnego na granicy Tyrolu i Engadyny.
Spodziewaliśmy się klasycznego asfaltowego podjazdu, jednak trasa była zamknięta. Objazd poprowadzono zupełnie inaczej – stromo, po sypkiej, żwirowej drodze, której nachylenie dosłownie odbierało dech. Nawet rowery elektryczne miały tu problem z przyczepnością. Dla nas, na klasycznych szosach, nie było wyboru – trzeba było zejść i prowadzić.






Tunele zamiast serpentyn
Po krótkim zjeździe szutrowy objazd połączył się z ruchliwą drogą, zwykle zamkniętą dla rowerów. Tego dnia była jednak wyjątkowo otwarta, więc ruszyliśmy. Wjechaliśmy w ciąg górskich tuneli – wąskich, głośnych i klaustrofobicznych. Światła reflektorów odbijały się od mokrych ścian, a każdy przejeżdżający samochód powodował falę powietrza, która popychała nas w bok. Tunel ciągnął się długo, za długo. To był odcinek, który po prostu trzeba było przetrwać – niebezpieczny, głośny i męczący. Kiedy wreszcie wyjechaliśmy na zewnątrz, zatrzymaliśmy się w milczeniu. Cisza, świeże powietrze i przestrzeń miały w sobie coś z ulgi.



Nauders – koniec dnia
Do Nauders zostało jeszcze kilka kilometrów i tym razem asfaltowe serpentyny okazały się wybawieniem. Tempo było spokojne, słońce zaczynało wychodzić zza chmur, a każdy zakręt przybliżał nas do końca. Wjechaliśmy do miasteczka zmęczeni, ale z poczuciem satysfakcji. Choć etap był krótszy niż poprzedni, kosztował nas więcej sił, niż się spodziewaliśmy. Jeśli dzień wcześniej wydawał się najtrudniejszy, to ten był jeszcze bardziej wymagający.



O projekcie „Via Claudia Augusta na rowerze”
Via Claudia Augusta to dawna rzymska droga handlowa prowadząca z północnych Niemiec przez Alpy do Włoch. Dziś to jedna z najciekawszych tras rowerowych Europy, łącząca historię, kulturę i krajobrazy trzech krajów – Niemiec, Austrii i Włoch. W tej serii opisujemy kolejne etapy wyprawy, pokazując Bawarię, Tyrol i włoskie doliny z perspektywy roweru – z drogi, z przystanków i z miejsc, które warto zobaczyć.

