Czwarty etap wyprawy to między innymi: inspirujący start w Ulm, malownicze krajobrazy w okolicach Elchingen i odcinki, na których zamiast jechać, musieliśmy prowadzić rowery. Po drodze napotkaliśmy ruiny starożytnej świątyni, intensywny zapach dzikiego czosnku i festiwal ulicznego jedzenia. Nie był to dzień idealny, ale na pewno niezapomniany.
Długość trasy: 57 km
Poziom trudności: trudny ze względu na zniszczoną nawierzchnię
Czas przejazdu: około 3,5 godziny
Ślad GPX: Mapy Google 🚴♂️🌄

Tu urodził się Einstein
Rozpoczęliśmy nasz dzień w Ulm, w miejscu, gdzie urodził się Albert Einstein – jeden z największych umysłów w historii ludzkości. Choć jego rodzinny dom został zniszczony podczas II wojny światowej, dzisiejszy monument upamiętnia to ważne miejsce. Prosty i symboliczny, stoi w miejscu, gdzie Einstein przyszedł na świat 14 marca 1879 roku. Mimo, że mieszkał w Ulm zaledwie rok, miasto pamięta wyjątkowym uczonym.
Niedaleko znajduje się pomnik Alberta Einsteina – intrygująca rzeźba, która zachęca do bliższego przyjrzenia się. Na pierwszy rzut oka przypomina spiralę muszli ślimaka, jednak gdy spojrzeć pod odpowiednim kątem, z muszli wyłania się twarz samego uczonego. Rzeźba symbolizuje geniusz Einsteina – złożoność jego umysłu, a jednocześnie prostotę rozwiązań, które zmieniły nasze spojrzenie na wszechświat.



Malownicze Elchingen
Miejscowość ta odegrała swoją rolę w historii, szczególnie podczas wojen napoleońskich. 14 października 1805 roku miała tu miejsce bitwa pod Elchingen, w której francuski marszałek Michel Ney pokonał wojska austriackie. Na pamiątkę tego zwycięstwa Napoleon nadał Neyowi tytuł księcia Elchingen, a nazwa miejscowości podobno została uwieczniona na Łuku Triumfalnym w Paryżu.
Fatalny odcinek trasy i zapach dzikiego czosnku
18 kilometrów za Ulm napotkaliśmy odcinek szutrowy, który początkowo wydawał się łatwy do pokonania. Jednak po niedawnej powodzi nawierzchnia była w opłakanym stanie – rozmiękła i grząska. Po raz pierwszy podczas tej wyprawy musieliśmy zejść z rowerów i prowadzić je przez szczególnie trudny fragment. Przy okazji otoczenie wypełniał intensywny zapach dzikiego czosnku, dodając tej części trasy niecodziennego charakteru.






Street food festival przed metą
Po pokonaniu najtrudniejszego odcinak etapu zatrzymaliśmy się w Gundelfingen, gdzie trafiliśmy na lokalny street food festival. Liczne stoiska oferowały szeroki wybór dań – od bawarskich specjałów po kuchnię węgierską. Nie zabrakło też stoisk z deserami – strudle jabłkowe, ciepłe precle, słodkie wypieki kusiły, aby wszystkiego chociaż skosztować. Gundelfingen, choć niewielkie, ma swoją atmosferę. Warto tu się zatrzymać, choć na chwile. Podsumowanie etapu
Dzisiejsza trasa postawiła przed nami kilka wyzwań – grząskie nawierzchnie, odcinki nieprzejezdne i zmęczenie, które próbowało przejąć stery. Ale to właśnie takie momenty definiują podróż: kiedy trzeba zejść z roweru, prowadzić go przez trudności, a potem spojrzeć wstecz i powiedzieć sobie, że było warto. Dillingen an der Donau, z jego spokojnymi uliczkami i ukrytym urokiem pozwoliło nam odetchnąć przed kolejnymi wyzwaniami.



Ruiny świątyni Apollina
Jednym z ciekawszych miejsc na trasie były ruiny rzymskiej świątyni Apollina, znajdujące się w pobliżu Faimingen, niedaleko Lauingen. Zbudowana około 160 roku naszej ery, była największą świątynią rzymską na północ od Alp. Dedykowana Apollinowi, bogu słońca i uzdrawiania, stanowiła ważne centrum kultu religijnego w czasach, gdy region ten znajdował się pod panowaniem rzymskim.
Świątynia imponowała rozmiarami – jej fundamenty mają aż 36 metrów długości i 24 metry szerokości. W czasach swojej świetności kompleks obejmował nie tylko samą świątynię, ale również okoliczne budynki towarzyszące oraz place, gdzie odbywały się rytuały i zgromadzenia. Dziś z dawnego majestatu pozostały jedynie fragmenty murów, które jednak wciąż robią wrażenie i przypominają o bogatej historii tego miejsca.
Miejsce to jest dobrym przystankiem zarówno dla miłośników historii, jak i osób szukających chwili wytchnienia w cieniu starożytnych murów. Oznakowane ścieżki prowadzące do świątyni pozwalają na komfortowy dojazd, a tablice informacyjne na miejscu opowiadają o fascynującej przeszłości tej części regionu.



Lauingen – piwniczka dębowych beczek
W Lauingen mieliśmy okazję odwiedzić niezwykłą piwniczkę, która kryje w sobie kawał historii bawarskiego rzemiosła. To tutaj znajdowała się najstarsza w Bawarii wytwórnia beczek dębowych. Pojemność każdej beczki była oficjalnie rejestrowana przez mistrza cechowego, co chroniło przed oszustwami ze strony handlarzy.
W XVIII wieku Lauingen było prawdziwym centrum piwowarstwa – działało tu aż 19 browarów i 51 gospód. Nawet dziś, w tej niewielkiej miejscowości, można odwiedzić aż 27 gospód, które kultywują lokalne tradycje. Ta piwniczka to nie tylko pamiątka dawnej świetności miasta, ale też symbol bawarskiej precyzji i uczciwości w handlu.
Spacerując po Lauingen, warto zatrzymać się w tym miejscu, by poczuć atmosferę dawnego rzemiosła i odkryć, jak ważną rolę odgrywało piwo w historii tej urokliwej miejscowości.



Dillingen an der Donau
Cel czwarteko etapu – Dillingen an der Donau – to miasteczko, które zdaje się żyć w swoim rytmie, niezależnym od sezonu i turystycznego zgiełku. Spokój bijący z jego cichych uliczek i urokliwy rynek sprawia, że to idealne miejsce, by złapać chwilę oddechu po intensywnym dniu.
Centralnym punktem miasta jest imponujący budynek dawnego kolegium jezuickiego. Dziś mieści Akademię Naukową, ale jego mury pamiętają czasy, gdy pełnił rolę ważnego ośrodka edukacji i duchowości. Tuż przed gmach stoi pomnik Johanna Michaela Sailera – teologa i biskupa, którego idee odnowy Kościoła katolickiego w XIX wieku miały ogromny wpływ na jego epokę.
Dillingen, choć na pierwszy rzut oka senne, ma swój niepowtarzalny klimat. To miejsce, które zamiast przytłaczać atrakcjami, oferuje coś bardziej cennego – ciszę, spokój i szansę, by na chwilę zwolnić tempo. Idealne zakończenie dnia.






Podsumowanie etapu
Dzisiejsza trasa postawiła przed nami kilka wyzwań – grząskie nawierzchnie, odcinki nieprzejezdne i zmęczenie, które próbowało przejąć stery. Ale to właśnie takie momenty definiują podróż: kiedy trzeba zejść z roweru, prowadzić go przez trudności, a potem spojrzeć wstecz i powiedzieć sobie, że było warto. Dillingen an der Donau, z jego spokojnymi uliczkami i subtelnym urokiem pozwoliło nam odetchnąć przed kolejnymi wyzwaniami.
Nocleg
Hotel Garni Trumm
Frau Agnes Krist
Donauwörther Straße 62
89407 Dillingen/Donau
tel.: +49 0 90 71 / 30 72
e-mail: info@hotel-garni-trumm.de

