Mauthausen-Gusen – etap refleksji – XII etap Donauradweg 2024

Zanim wyruszyliśmy w drogę, spędziliśmy trochę czasu na dworcu kolejowym, próbując załatwić bilety powrotne na pociąg z Wiednia. Okazało się, że zakup biletów na rowery to nie lada wyzwanie – zakup miejscówki na rower okazał się sporym problemem, ponieważ jeśli połączenie obsługiwało InetCity Polska, to bilety można było kupić tylko… w Polsce i tylko w kasie. To był mały, ale irytujący problem, który musieliśmy rozwiązać przed końcem podróży.

Długość trasy: 70 km

Poziom trudności: średni

Czas przejazdu: około 4 godziny

Ślad GPX: Mapy Google 🚴‍♂️🌄

Industrialne oblicze Linz
Wyruszając z Linz, mijaliśmy zakłady przemysłowe, których kominy wyrzucały w niebo gęste smugi dymu. To było nieco ironiczne, gdy mówiło się, że trasa rowerowa wzdłuż Dunaju to przede wszystkim piękne krajobrazy i czyste powietrze. Linz, jako ważny ośrodek przemysłowy, miał swoje ciemniejsze strony – huty stali, zakłady chemiczne i elektrownie były częścią krajobrazu miasta. Jednym z najbardziej znanych zakładów był Voestalpine, gigant stalowy, który od dziesięcioleci wpływał na gospodarkę regionu. Choć przemysł był źródłem rozwoju, to jego obecność w tak malowniczym miejscu jak dolina Dunaju budziła mieszane uczucia.

Walcząca rzeka

Opuszczając industrialne okolice Linz, dotarliśmy do kolejnej elektrowni wodnej na Dunaju. To był kolejny przypadek, gdy człowiek wykorzystał siłę rzeki do swoich celów. Trudno było sobie wyobrazić, jak Dunaj wyglądał, zanim został ujarzmiony przez zapory i tamy. Ale były miejsca, gdzie rzeka wciąż walczyła o swoją tożsamość, płynąc dziko i nieokiełznana.

Pamięć o ofiarach

Kilometr za kilometrem zbliżaliśmy się do miejsc, które przypominały o najciemniejszych kartach historii. Mijaliśmy Gusen, miejsce upamiętniające nieistniejący już obóz koncentracyjny, który był podobozem Mauthausen. To tutaj pracowało i ginęło wielu Polaków, zwłaszcza przedstawicieli inteligencji i więźniów politycznych. W Gusen powstał pierwszy piec krematoryjny, w którym palono ciała zmarłych.

Kilka kilometrów dalej dotarliśmy do Mauthausen, gdzie znajdował się główny obóz koncentracyjny. To było miejsce, gdzie zginęło od 80 do 120 tysięcy więźniów – głównie Polaków, ale także Rosjan, Węgrów i przedstawicieli innych narodów. W jednym baraku mieszkało jednocześnie ponad 300 osób, a warunki życia były tak ciężkie, że wielu nie przeżyło nawet kilku miesięcy.

W Mauthausen stracono również członków grupy desantowej Antropoid, którzy przeprowadzili zamach na Reinharda Heydricha, jednego z głównych architektów Holokaustu. Ich historia była przypomnieniem o odwadze i poświęceniu, ale też o okrucieństwie, które wypełniało te miejsca.

Na terenie obozu znajdował się cmentarz, gdzie pochowano ponad 3 tysiące ofiar, których tożsamość pozostawała nieznana. Pomniki upamiętniające ofiary, ufundowane przez różne narody, stały jako milczący świadkowie tamtych czasów. Polski pomnik, surowy i monumentalny, oddawał hołd ponad 30 tysiącom Polaków, którzy stracili tu życie.

Kamieniołom, w którym więźniowie byli zmuszani do niewolniczej pracy, był kolejnym miejscem, które przypominało o cierpieniu. Schody śmierci – 186 stromych stopni, po których noszono ciężkie kamienie – były miejscem, gdzie wielu straciło życie, spadając w przepaść lub będąc rozstrzeliwanymi przez strażników.

Ciężkie chmury i myśli
Po wizycie w Mauthausen i Gusen trudno było wyrzucić z głowy to, co zobaczyliśmy. Jechaliśmy dalej, wzdłuż brzegów Dunaju, ale nastrój był inny niż zwykle. Chmury, które wisiały nad nami, potęgowały uczucie ciężkości, choć prognozy zapowiadały słońce i upał.

Droga była doskonale utrzymana, a widoki na Dunaj wciąż zachwycały, ale myśli krążyły wokół historii, którą poznaliśmy. To było przypomnienie, jak ważna była pamięć o przeszłości i dbanie o to, by takie zbrodnie nigdy się nie powtórzyły.

Spitz
Ostatnie kilometry do Grein mijaliśmy w ciszy, przytłoczeni ogromem cierpienia, które poznaliśmy. Grein to niewielkie, urokliwe i bardzo spokojne miasteczko nad Dunajem. To było dobre miejsce, by zakończyć pełen wrażeń dzień.

Ten etap nie był może tak spektakularny krajobrazowo jak poprzednie, ale był pełen głębokich refleksji i historycznych wspomnień. Pogoda, na szczęście, dopisała – deszcz nas ominął, a upał, który miał nadejść po południu, nie sprawdził się. Teraz czas był na odpoczynek i przygotowanie się do kolejnego etapu, który przybliżył nas do Wiednia.

Ten etap był nie tylko fizyczną podróżą, ale też podróżą w głąb historii. Dunaj, choć piękny, przypominał nam, że nawet w najpiękniejszych miejscach mogły kryć się ciemne sekrety. A my, jadąc dalej, staraliśmy się pamiętać o tych, którzy cierpieli, byśmy mogli cieszyć się wolnością.

Nocleg

Gasthof Zur Traube

Haupteingang Kreuznerstraße
Greinburgstraße 6
4360 Grein
Tel.: +43 7268 312

Posts created 36

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top