Piękny, choć w deszczu – XI etap Donauradweg 2024

Jedenasty dzień rozpoczął się w Engelhartszell, a celem było Linz. Pogoda, niestety, nie była naszym sprzymierzeńcem. Po słonecznym dniu poprzedniego etapu, wieczorem zaczął padać deszcz, a prognozy na cały dzień nie pozostawiały złudzeń – mokro miało nam towarzyszyć przez większość trasy.

Długość trasy: 70 km

Poziom trudności: łatwy

Czas przejazdu: około 3,45 godziny

Ślad GPX: Mapy Google 🚴‍♂️🌄

Deszczowy start i pierwsza przeprawa promowa
Pierwsze kilometry pokonaliśmy wzdłuż lewego brzegu Dunaju, gdzie ścieżka rowerowa była dobrze utrzymana, choć mokra od deszczu. Nasze rowery i ubrania szybko nasiąkały wodą, ale przynajmniej unikaliśmy błota – lekcja z siódmego etapu nauczyła nas, aby omijać szutrowe drogi za wszelką cenę. Wkrótce dotarliśmy do miejsca, gdzie kończyła się ścieżka rowerowa, a przed nami pojawiła się konieczność przeprawy promowej na drugi brzeg. Prom podpływał niemal idealnie w momencie, gdy do niego dotarliśmy – to był mały, ale znaczący triumf w deszczowej rzeczywistości.

Przeprawa promowa była nie tylko praktyczną koniecznością, ale też chwilą wytchnienia. Dunaj, mimo deszczu, wyglądał imponująco – szeroki, majestatyczny, z ciężkimi chmurami wiszącymi nad jego taflą. Po drugiej stronie rzeki kontynuowaliśmy jazdę, mijając pozostałości po wczorajszym załamaniu pogody – połamane gałęzie i ślady silnego wiatru.

Chwila wytchnienia i rzymskie ślady
W połowie trasy, po przejechaniu około 35 kilometrów, deszcz na chwilę ustał. To był dobry moment, by zatrzymać się na krótki posiłek i zdjąć mokre kurtki przeciwdeszczowe, w których było niemal nie do wytrzymania. Austriacka część trasy wzdłuż Dunaju, jak już wcześniej zauważyliśmy, była lepiej utrzymana niż niemiecka – ścieżki były gładkie, oznakowanie czytelne, a dodatkowo widoki były nieustannie piękne.

Kilometr za kilometrem zbliżaliśmy się do Linz, ale droga nie była pozbawiona niespodzianek. Na 20 kilometrów przed celem natrafiliśmy na tablicę informującą, że znajdujemy się na północnych rubieżach dawnego Imperium Rzymskiego. To był ciekawy moment refleksji – jak wiele historii kryło się w tych krajobrazach, które przemierzaliśmy na rowerach.

Druga przeprawa i ostatnie kilometry
Kolejna przeprawa promowa czekała nas 15 kilometrów przed Linz, przy zaporze wodnej i elektrowni. Niestety, prom właśnie odpłynął, gdy do niego dotarliśmy. Czekaliśmy, obserwując leniwy nurt Dunaju i mając nadzieję, że prom wróci szybciej, niż płynie. W końcu udało nam się przeprawić, ale niebo znów zaczęło się chmurzyć.

Ostatnie 8 kilometrów do Linz znów pokonaliśmy w deszczu, który z lekkiego kropienia przechodził w regularny opad. Mimo wszystko zdecydowaliśmy się jechać dalej, bez zatrzymywania się na zakładanie spodni przeciwdeszczowych. Przed nami niebo wydawało się nieco jaśniejsze, ale to było tylko złudzenie – to te same chmury, które już nad nami przeszły. Te z tyłu wciąż nas goniły.

Linz

Miasto przywitało nas mokrym, ale spokojnym krajobrazem. To trzecie co do wielkości miasto Austrii, położone nad Dunajem.

Linz ma bogate dziedzictwo kulturowe – od czasów rzymskich, przez średniowiecze, aż po współczesność. Warto zwrócić uwagę na Hauptplatz, główny plac miasta, który jest jednym z największych w Europie. Znajduje się tam imponująca kolumna Trójcy Świętej, barokowe arcydzieło z XVIII wieku. Jednym z najbardziej imponujących zabytków Linz jest Katedra Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny, zwana również Nową Katedrą. To neogotycka budowla, która zachwyca swoją monumentalnością i detalami architektonicznymi. Jej strzelista wieża, sięgająca 134 metrów, czyni ją jedną z najwyższych katedr w Austrii. Wnętrze katedry jest równie imponujące – wysokie sklepienia, witraże i ołtarze tworzą atmosferę sacrum, która przyciąga zarówno wierzących, jak i miłośników sztuki. Co ciekawe, katedra została zbudowana w XIX wieku, co czyni ją stosunkowo młodą w porównaniu z innymi europejskimi świątyniami. Miasto jest również znane z nowoczesnej architektury. Lentos Kunstmuseum, muzeum sztuki nowoczesnej, to jeden z symboli współczesnego Linz. Jego szklana fasada odbija się w wodach Dunaju, tworząc malowniczy kontrast z historycznymi budynkami. Dla miłośników technologii i nauki obowiązkowym punktem jest Ars Electronica Center, nazywane „Muzeum Przyszłości”. To miejsce, gdzie można zgłębiać najnowsze osiągnięcia w dziedzinie sztuki cyfrowej, robotyki i innowacji. Linz to także miasto zieleni. Park Pöstlingberg, położony na wzgórzu z widokiem na miasto, oferuje nie tylko piękne widoki, ale też kolejkę linową, która jest jedną z najstromszych w Europie. To idealne miejsce, by odpocząć po długim dniu na rowerze.

Podsumowanie

Mimo deszczu, ten etap był jednym z najpiękniejszych pod względem widoków – Dunaj, zielone brzegi, zapory wodne i historyczne ślady tworzyły niezapomnianą scenerię. Choć pogoda nie była łaskawa, to trasa wzdłuż Dunaju po raz kolejny udowadniała, że warto tu przyjechać, niezależnie od aury. Przed nami jeszcze wiele kilometrów i wiele historii do odkrycia, ale na dziś – czas był na odpoczynek i ciepłą herbatę.

Nocleg

Mama Muh Linz

Graben 24, 4020 Linz, Austria

Telefon+43 732 77247744

Posts created 36

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top