Przez miasto pantoflarzy – XIV etap Donauradweg 2024

To miał być spokojny przejazd przez prawie już ostatnie kilometry przed Wiedniem. Zaczęliśmy w Spitz, a celem było Tulln –przedostatni przystanek naszej podróży. Pogoda jednak nie zamierzała nam ułatwiać zadania. Upał, który towarzyszył nam od rana, szybko przypomniał, że podróżowanie w takich warunkach to nie tylko przyjemność, ale też wyzwanie.

Długość trasy: 63 km

Poziom trudności: łatwy

Czas przejazdu: około 4 godziny

Ślad GPX: Mapy Google 🚴‍♂️🌄

Upał i winnice

Dzień rozpoczęliśmy w Spitz, otoczeni winnicami i morelowymi sadami, które są znakiem rozpoznawczym Doliny Wachau. Temperatura już od rana przekraczała 30 stopni, a prognozy zapowiadały, że będzie tylko goręcej. Mimo to, krajobrazy wokół nas były tak piękne, że trudno było narzekać. Jadąc wzdłuż Dunaju, mijaliśmy kolejne winnice, które w słońcu wyglądały jak mozaika zieleni i złota.

Weissenkirchen: gotycki kościół i historia w tle

Pierwszym przystankiem na trasie było Weissenkirchen, zwane również Białym Kościołem. To niewielkie miasteczko, które od razu przyciąga uwagę swoim gotyckim kościołem św. Michała. Świątynia, z charakterystyczną wysoką wieżą, dominuje nad okolicą i jest jednym z najlepiej zachowanych przykładów średniowiecznej architektury sakralnej w Dolinie Wachau.

Kościół św. Michała nie tylko zachwyca swoją architekturą, ale też kryje w sobie ciekawą historię. Wzniesiony w XV wieku, został otoczony potężnymi murami obronnymi, które miały chronić miasto przed najazdami. Te fortyfikacje, z basztami i blankami, są doskonale zachowane i do dziś przypominają o burzliwej przeszłości regionu. W średniowieczu Weissenkirchen było często narażone na ataki, a kościół pełnił rolę nie tylko miejsca modlitwy, ale też schronienia dla mieszkańców.

Krems: miasto pantoflarzy

Kolejnym punktem na naszej trasie było Krems, jedno z najstarszych miast w Austrii, którego historia sięga X wieku. To miejsce, gdzie historia spotyka się z humorem, a lokalne opowieści wciąż żyją w pamięci mieszkańców. W XVI wieku Krems zyskało sławę jako miasto, w którym kobiety odgrywały niezwykle silną rolę w życiu społecznym i rodzinnym.

Według lokalnych przekazów, kobiety w Krems tak skutecznie zarządzały domami i biznesami, że zaczęły rywalizować między sobą, która z nich bardziej „podporządkuje” sobie męża. Ta rywalizacja przybrała na sile do tego stopnia, że rada miejska musiała interweniować. Jej decyzja była dość nietypowa – mężczyźni mieli wkupić się w łaski swoich żon, kupując im prezenty. Ta historia, choć zabawna, pokazuje, jak silna była pozycja kobiet w tamtych czasach.

Dziś tę niecodzienną historię upamiętnia fontanna „Pantoflarz” (niem. Pantoffelheldenbrunnen), która stoi w centrum miasta. Fontanna przedstawia mężczyznę, który z pokorą wręcza swojej żonie pantofel – symbol podporządkowania. To nie tylko zabawna atrakcja turystyczna, ale też przypomnienie o unikalnej historii Krems, która wyróżnia je na tle innych austriackich miast.

Krems to jednak nie tylko historia pantoflarzy. Miasto słynie również z pięknej starówki, która zachowała swój średniowieczny charakter. Warto zobaczyć Steiner Tor, jedną z najlepiej zachowanych bram miejskich w Austrii, czy Kunstmeile Krems, gdzie znajdują się galerie i muzea prezentujące współczesną sztukę.

Burza na horyzoncie

Gdy opuszczaliśmy Krems, na horyzoncie pojawiła się burza. Chmury szybko się zbliżały, a my znaleźliśmy się na otwartym terenie, bez możliwości schronienia. Próbowaliśmy przyspieszyć, ale burza zdawała się gonić nas z każdą minutą. W końcu dotarliśmy do zapory, ale niestety nie znaleźliśmy tam bezpiecznego miejsca. Musieliśmy jechać dalej, mając nadzieję, że uda nam się dotrzeć do najbliższej wioski, zanim burza nas dopadnie.

Na szczęście chmura przesuwała się wolno, a deszcz zaczął padać dopiero, gdy wjechaliśmy do lasu. To dało nam chwilę wytchnienia, choć wilgotność powietrza szybko zaczęła dawać się we znaki.

Elektrownia Zwentendorf

Po wyjeździe z lasu naszym oczom ukazał się nietypowy widok – blok energetyczny elektrowni atomowej Zwentendorf. To wyjątkowe miejsce, ponieważ elektrownia, choć w pełni ukończona, nigdy nie została uruchomiona. Jej budowa rozpoczęła się w 1972 roku, a zakończyła w 1978, kosztem około miliarda szylingów austriackich (co odpowiada dzisiejszym kilkuset milionom euro). Elektrownia miała być pierwszą austriacką siłownią jądrową, zdolną produkować energię dla setek tysięcy gospodarstw domowych.

Jednak w 1978 roku, tuż przed planowanym uruchomieniem, w Austrii odbyło się referendum w sprawie energii jądrowej. W jego wyniku, z niewielką przewagą głosów (50,5% przeciwko 49,5%), społeczeństwo opowiedziało się przeciwko uruchomieniu elektrowni. Decyzja ta doprowadziła do wprowadzenia całkowitego zakazu wykorzystania energii jądrowej w Austrii, który obowiązuje do dziś.

Dziś elektrownia Zwentendorf pełni funkcję edukacyjną i symboliczną. Obiekt jest udostępniany do zwiedzania, a wycieczki z przewodnikiem przybliżają historię i technologię energetyki jądrowej. W 2009 roku na terenie elektrowni zainstalowano nawet panele słoneczne, które produkują energię w sposób zgodny z austriackimi zasadami. To ironiczne, że miejsce, które miało być symbolem energii atomowej, dziś służy do pozyskiwania energii odnawialnej.

Tulln

Ostatnie kilometry do Tulln pokonaliśmy w deszczu, który na szczęście okazał się przelotny. Tulln to niewielkie miasto o długiej historii, sięgającej czasów rzymskich, kiedy to funkcjonowało jako fort o nazwie Comagena. Dziś Tulln jest znane jako „miasto ogrodów”, a jego parki i zieleń przyciągają zarówno mieszkańców, jak i turystów.

Przed samym Tulln, przy drodze, natknęliśmy się na kamień upamiętniający tragiczny wypadek 22-letniego Floriana Pfiela, młodego piłkarza, który zginął w tym miejscu. Napis na kamieniu głosi: „Miłość jest mocniejsza niż śmierć” – proste, ale poruszające słowa, które przypominają o kruchości życia i pozostawiają refleksję na dłużej.

Tulln to również miejsce związane z postacią Egona Schielego, jednego z najważniejszych austriackich artystów XX wieku. W mieście znajduje się Muzeum Egona Schielego, które prezentuje jego prace oraz opowiada o życiu i twórczości tego kontrowersyjnego malarza. To obowiązkowy punkt dla miłośników sztuki.

Miasto ma również bogatą ofertę kulturalną, w tym Tullnerfelder Festspiele, festiwal teatralny odbywający się w letnich miesiącach. Dla tych, którzy lubią aktywny wypoczynek, Tulln oferuje liczne ścieżki rowerowe i spacery wzdłuż Dunaju, które pozwalają odkrywać piękno okolicy.

Przed nami ostatni etap do Wiednia, ale zanim tam dotrzemy, czas na chwilę odpoczynku w Tulln.

Nocleg

Gasthof Adlerbräu

Rathausplatz 7
3430 Tulln 
tel.: +43 2272 62676
e-mail: gasthof@adlerbraeu.at

Posts created 36

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Related Posts

Begin typing your search term above and press enter to search. Press ESC to cancel.

Back To Top